JAK POGRZEB WITKACEGO

11 Lu

„Nike”, „Gdynia”, „Silesius” – nawet mało obeznanym z literaturą coś te hasła mówią. Skąd bierze się ranga tych konkursów? Nie ukrywajmy, chyba z wysokości ustanowionych nagród. Na ich prestiż ma również wpływ autorytet grona jurorskiego, w skład którego wchodzą wybitni znawcy literatury współczesnej. Poza tym możny sponsor, a wymienione mają takiego („Gazeta Wyborcza” oraz Urzędy Miast – Gdyni i Wrocławia) dba o nagłośnienie konkursu  na różnych etapach jego przebiegu. Wstępna selekcje, uściślenie grona pretendentów, gala nagród. Media nadają sprawie rozgłos.

Lublin, szczycący się związkiem z Józefem Czechowiczem, ma konkurs jego imienia, którego historia dobiegła już czterdziestolecia. Przez długi czas miał charakter lokalny, obejmując tylko pisarzy Lubelszczyzny, jednak w 2009 roku przeszedł radykalną metamorfozę. Za staraniem Bernarda Nowaka, w drugiej kadencji jego prezesowania naszemu Oddziałowi  SPP, konkurs przemianowano na ogólnopolski. Pierwszym laureatem został Tadeusz Różewicz, co przedsięwzięciu dodało niebywałego splendoru. Po dwóch latach, bo konkurs poetycki jest naprzemienny z prozatorskim – imienia Bolesława Prusa, laur zdobył  Bohadan Zadura  ogólnopolski w rozgłosie, terytorialnie „nasz”.

O ile pierwszemu z nagrodzonych statuetkę trzeba było zawieźć do Wrocławia, to drugi zwycięzca osobiście  odbierał ją podczas uroczystości w salach Zamku Lubelskiego, dokąd przybył w towarzystwie rodziny. W honorowych krzesłach zasiedli też nominowani poeci. Były przemowy i podziękowania. Momenty autentycznych wzruszeń. Zrobiło się światowo. Ranga „Czechowicza” w wydaniu ogólnopolskim miała się dobrze.. Chociaż nie do końca…

Wiem, że pisząc te słowa stawiam się w rzędzie przeświadczonych, jakoby to, czego nie ma w telewizji, w ogóle nie istniało, ale jednak obecność mediów wpływa na hierarchizację wydarzeń kulturalnych. Niestety, żadna ekipa z kamerą się wówczas nie pojawiła.

W trzeciej edycji trofeum powędrowało w ręce prof. Tadeusza Kłaka, wybitnego znawcy Józefa Czechowicza, krytyka literackiego, autora około czterystu publikacji. Ale nie poety!. Ten wyłom w regulaminowych celach, bo przecież punkt „ za całokształt dokonań”, też się chyba odnosi do liryki, rzucił cień na całe przedsięwzięcie. Co złośliwsi przewidywali, że następnym razem zostanie nagrodzony portrecista, który najlepiej ujął podobiznę twórcy „Poematu o mieście Lublinie”

Dziś już jesteśmy po czwartym rozstrzygnięciu konkursu. I tym razem zwycięzcą został ktoś z Lublina –  autor tomu „Galatea” Jacek Brzozowski.  Pod pseudonimem tym kryje się  Józef Franciszek Fert,  prof. KUL  – w swoim czasie  prorektor tej uczelni. To w ogóle była „profesorska” edycja. Laureat – profesor. W jury aż trzech – sprawujących wcześniej obowiązki w Ogólnopolskim Konkursie Prozatorskim im. B. Prusa –  prof. Czesław Michałowski, specjalista od upowszechniania postępu w rolnictwie i organizacji agrobiznesu,  prof. Jan Gurba, archeolog, prof. Feliks Czyżewski, językoznawca z Zakładu Filologii Ukraińskiej UMCS. Ciało kolegialne uzupełniał jedyny w tym gronie  przedstawiciel SPP, o nieco niższym statusie naukowym, obecny prezes  Zbigniew  Fronczek. Laudację zaś wygłosił prof. Jerzy Święch, wieloletni kierownik Zakładu Literatury Współczesnej Filologii Polskiej UMCS, autor tak znaczących pozycji książkowych, jak „Poeci i wojna”, „Nowoczesność. Szkice o literaturze polskiej XX w”. Nakreślił w niej sylwetkę bohatera wieczoru- szczególnie jako tekstologa i edytora, którego zasługi dla Czechowicza są trudne do przecenienia, szczególnie dla krytycznego wydanie  jego dzieł.

Sala Muzeum Czechowicza, gdzie odbywała się uroczystość, pękała w szwach. Poeta wygłosił  swoje literackie kredo, według którego „‘miłość i modlitwa”  są skrzydłami poezji, potem czytał wiersze z wyróżnionego tomiku. Zrobiło się serdecznie, wręcz rodzinnie. Długo trwały rozmowy przy „kawie Czechowicza’ sponsorowanej przez „Pożegnanie z Afryką” i kieliszku wina postawionym przez zwycięzcę. A jednak…

Telewizji znowu nie było. O nominowanych jury ani się nie zająknęło. Nie było informacji o liczbie zgłoszonych książek, co piszę jak ktoś współodpowiedzialny, bo przecież należę do Zarządu tutejszego Oddziału. Wyłapuję niedociągnięcia, aby ich następnym razem uniknąć. Przynajmniej robię to z taką nadzieją.

Zaczęłam od pieniędzy i na pieniądzach skończę. W 2009 r. nagroda wynosiła 15 ,  a w tym już tylko  6, 5 tyś.

A z pogrzebem St. I . Witkiewicza było tak: na mocy podpisanej w 1987 r umowy o współpracy Polski z ZSRR w dziedzinie kultury i nauki, starania o sprowadzenie  szczątków pisarza z Jezior na ziemi ukraińskiej zyskały pozytywny finał. W 1988 zostały złożone w grobowcu jego matki na Pęksowym Brzysku w Zakopanem. Uroczystość żałobna miała niezwykle bogatą oprawę artystyczną, ale już w trakcie transportu metalowej trumny istniały przesłanki, że wewnątrz niej spoczywa zupełnie inna osoba. Ekshumacja po paru latach potwierdziła obawy – była to młoda kobieta. Jeszcze później okazało się, że wątpliwa jest tożsamość prochów matki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: