Siedzący z książkami

15 Kwi

W pół drogi między 2 kwietnia – Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci a 23 tegoż miesiąca – Międzynarodowy Dzień Książki chwila uwagi dla tego najzacniejszego z produktów techniki i intelektu. Bowiem książka jest dobra na wszystko. Można ją podłożyć pod nogę krzywego mebla. Na książce można oprzeć karierę. W książce da się zasuszyć kwiat albo schować jakąś sumkę w banknotach. Wkładana pod pachy na czas jedzenia uczy eleganckiej pozycji przy stole. Trzymana na głowie w trakcie chodu, daje piękną sylwetkę. Dawniej książki były również sprzymierzeńcami dyskrecji: w przesyłaniu miłosnych listów i liścików oraz  w wysyłaniu wroga na tamten świat, gdy ich kartki nasączono trucizną. Książki palone na stosach zmieniały ducha narodu, a przy okazji bieg historii i kształt świata. Zniszczenie największej biblioteki starożytności posłużyło tendencyjnym interpretacjom zdarzenia, którymi do dzisiaj  można się posłużyć.

Czy pominęłam jakiś ważny sposób wykorzystania książki? Byłabym święcie przekonana, że nie, gdybym nie zapuściła się w poświęcone im blogi, a przez nie na strony fejsbuka,  gdzie trafiłam na „Siedzącego z książkami”. Tak sobie nazwałam mężczyznę na zdjęciu. Zarówno jego personalia, jak i nazwa jego niebagatelnego stanowiska znajdują się w podpisie pod fotografią, ale nie ma potrzeby tych danych  ujawniać.  Mężczyzna ten siedzi na czarnej kanapie w mieszkaniu właściciela strony, na której to oglądam, o czym z kolei przekonuje mnie zamieszczona obok dokumentacja zdjęciowa. W obydwu dłoniach trzyma książki  o barwnych okładkach. Ich tytuły też zawierają w sobie kolor. Te w prawej tworzą  rozpostarty wachlarz, a właściwie nie –  talię kart w trakcie układania, która za chwilę będzie uzupełniona o jeszcze jedną – tę z lewej. Może to as wyciągnięty właśnie z rękawa. Rzeczywiście, Siedzący ma pokerową twarz. Tak mu karta „użarła”, czy tylko blefuje, wiedząc że to się może skończyć klęską?

Wreszcie moment na niedyskrecję. Na dokumentalną  dosłowność. Na sedno sprawy. Ów podpis zawiera passus: „trochę zdziwiony rolą”. Koniec żartów, przyglądam się „Siedzącemu z książkami” jeszcze raz. Mniej jemu, bardziej tym książkom. Same nowości wydawnicze dla najmłodszych. Jest jesień 2013 roku. Niektóre jeszcze przed promocją. Od dłuższego już czasu „Cała Polska czyta dzieciom”, co toruje tym pozycjom drogę do odbiorcy, a – wiadomo – czego Jaś się nie nauczy… i czym skorupka za młodu… Chyba Siedzący ma tego świadomość. Dlaczego więc jego mina nie ma wyrażać tego, co Danuty Stenki z delicjami na huśtawce.

Jak znam człowieka, nie pojmuję, co go mogło wprawić w  sugerowany stan. Może wpadł tu na męską wódkę? Wieku, płci i urody gospodarza znów nie będę zdradzała, bo Przyjaciel Książki, to przyjaciel książki – prymat idei nad materią! Może mieli oceniać wiersze w jakimś poważnym  konkursie, jak to się poetom zdarza, a wciągnęła ich lektura dla maluczkich? Może  żadnej z nich wcześniej nawet nie otworzył. Nie można mieć czasu na wszystko, a jego zasługi wobec literatury i tak wylicza się przez parę linijek na skrzydełku. Zdziwił się, że tak instrumentalnie można potraktować książki? Może wreszcie… Nie, to mi z trudem przechodzi przez klawiaturę – siebie miał na myśli?

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: