RACHUBY

20 Maj

Dwa plus dwa jest cztery. Dwa razy dwa – tyle samo. Oto pewny abstrakt operacji matematycznych, który jednak traci swą przejrzystość, kiedy związać z nimi jakąkolwiek treść budzącą emocje, np. wynikłe z pragnień. Liczby tracą wiarygodność albo obdarzamy je zaufaniem z rozbrajającą naiwnością.

Żeby nie być gołosłowną, jako exemplum sumowanie fejsbukowych „lajków”. Wyobraźmy sobie, że ktoś się dorobił tysiąca polubień. Czy wiemy, do jakich wniosków to upoważnia? Już pomijam wnikanie w intencję uczestników tego plebiscytu, któremu w elektronicznym medium poddaje się wszystko. Czy ktoś obdarzony taką akceptacją ma podstawy czuć, że otacza go serdeczna armia bliźnich? Z  paru setek jednorazowych decyzji? I jak z tej sumy wyłowić to, co wzbudziło najpowszechniejsze uznanie, szczególny moment jego przypływu? A jeśli owe tysiąc jest efektem kilku zaledwie wiernych obserwatorów naszego wirtualnego życia, niestrudzenie powtarzających swoją deklarację, to ile potwierdzeń ma ich uczynić naszymi przyjaciółmi? Czy będą musieli pretendować do tego miana w nieskończoność najeżdżając kursorem na „polub to”?

Cztery minus dwa jest dwa. Cztery podzielone na dwa – tyle samo. To za mało? Za dużo? W sam raz? Licznik tego nie odpowie.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: