REMIS

13 Sty

Sportowym obyczajem ogłaszam wynik, jakby się odbyły jakieś zawody. A przecież nie mam na myśli żadnej oficjalnej konkurencji, tylko rywalizację, którą, jak świat światem, młodzi podejmowali ze starymi. Płaszczyzn tych zmagań zawsze było bez liku i istniało mnóstwo kryteriów oceny. Tymczasem ograniczę się do jednego – posługiwania się językami obcymi.

Po zmianach ustrojowych znajomość podstaw angielskiego stała się niemal powszechna, a otwarte wówczas drzwi na świat uczyniły z tej sprawności atut najczęściej młodych osób. Poza oczywistymi korzyściami czerpali z tego faktu i inne profity. Ileż to bowiem razy mieli moment satysfakcji, przyłapując rodziców, dziadków, nauczycieli na błędnej wymowie obcego – ale już moszczącego sobie miejsce w naszym języku – słowa. Mówiąc „level” czuli, jak ich ten wyraz wynosi nad „wcześniej urodzonych”, którzy potencjał umysłowy albo stopień opanowania umiejętności nazywali „poziomem”. Nad tych, którzy „łapią autobus”, kiedy oni go już „biorą”. Ci zaś byli dumni z językowego obycia swoich dzieci, wnuków i uczniów, choć przez moment mieli je za przemądrzałość i czuli się nim wkurzeni.

Przyszła kryska na matyska. Na antenie radiowej młody redaktor podaje tytuł płyty, który w zapisie musi wyglądać tak: „Hic et nunc”. Zaczerpnięte z łaciny sformułowanie znaczy „tutaj i teraz” i służy podkreślaniu ścisłego związku jakiejś sytuacji z otaczającą rzeczywistością. I jak on to wymawia? Ni mniej, ni więcej tylko: „hik et nank”.

Może i jest remis, ale satysfakcji nie ma.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: