NASZ MAŁY CYRK

22 Wrz

W mieście Festiwalu Sztukmistrzów i ja mam ochotę pożonglować kilkoma terminami. Na początek wezmę tylko trzy. Niech wyobraźnia rysuje nam je w postaci różnobarwnych kul. Pierwsze z tych pojęć – „jubileusz” –
okrągłe, jak rocznica świętowanego właśnie ileś-lecia, wygląda najświetniej w całym zestawie. Zobaczmy tę piłeczkę w złotym kolorze. Leci w górę w świetlistej poświacie albo rzuca wokół radosne bliki, choć nie wiadomo czy to efekt wielokaratowej powłoki czy zwykłej folii. Druga, wprawdzie identyczna kształtem, ale pomalowana w paski, a tylko co któryś tam z nich odświętnie srebrny albo złoty. Brak jej tego zewnętrznego przepychu co poprzedniej, ale symbolizując pojęcie „benefis,” stara się przypomnieć fragmenty wielu okresów, a te bywały w rozmaitych tonacjach. Wreszcie piłeczka trzecia – „wysługa lat”. Ta na pierwszy rzut oka wydaje się jakaś taka szara, choć z bliska widać na niej delikatne plamki zieleni, spranego błękitu i delikatnego różu, a nawet kilka śladów opalizującej farby.
.
No, nie. Nie ma się co bawić w Andersena. Przekazuję więc te nierówne estetycznie kule w niewidzialne ręce fikcyjnej Mierzycielki Zasług, niech sobie jeszcze chwilę śmigają. Ja tymczasem przejdę do wykładania swoich intencji w mniej baśniowy sposób. Otóż dożyłam wieku, w którym zaczyna się podsumowywać swoje życie i to w różnych aspektach, a że obracam się głównie wśród artystów, to sumujemy…. Właśnie co? Wartość swojego dorobku? Konsekwencję trwania na służbie muz? Samą rozpiętość dat między dniem dzisiejszym a inicjalnym momentem w danej dyscyplinie?

Chadzam cięgiem na tego typu uroczystości, sama też się przymierzam do obejścia czegoś podobnego i w związku z tym przyglądam się temu wszystkiemu badawczym okiem.
A widzę różne podejścia do sprawy i trudno zawyrokować, które z nich jest do zaakceptowania, a które wydaje się nadużyciem. Przecież nigdzie nie jest powiedziane, od jakiej wagi dokonań nabywa się prawa, by obchodzić taką rocznicę. Nie obowiązuje też jakaś ich statystyczna ilość upchana w czasie od debiutu do uroczystości. Jeżeli na przykład muzyk skomponował pierwszy zgłoszony do ZAIKS-u utwór w roku siedemdziesiątym piątym, a następny w dwa tysiące piętnastym, to czy już przystoi mu organizować czterdziestolecie?. Właściwie trudno odmówić temu matematycznemu faktowi wymowy potwierdzającej. Czemu sobie w takiej sytuacji odmówić jubileuszu, bo z benefisem już by poszło trudniej, gdyż ten z definicji ma retrospektywny charakter i zmusza do przekrojowej prezentacji dorobku, więc tu by się mogło okazać, że „król jest nagi”. Brak orkiestry, brak wykonań.

Z drugiej strony pracownia artysty, to nie piekarnia, tu się nie co dzień wypieka gorące bułeczki. Zgadzam się, że nie można nas wziąć w karby bezdusznego rytmu i żądać dzieł jak pracy od chłopa pańszczyźnianego. Dla gratyfikacji nieprzerwanego rytmu dokonań jest nagroda jubileuszowa zwana „wysługą lat”, charakterystyczna jednak tylko dla kilku branż budżetowych.

Chyba mi się już zakręciło w głowie od śledzenia ruchu tych piłeczek, więc w tym stanie nie będę dłużej drążyć tematu. Zakończę tylko formułą: wszelkie podobieństwo przykładu do realnie istniejących osób jest dziełem przypadku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: