PS

29 Gru

Niedawno pisałam o twórczości Pani Elżbiety Cichli- Czarniawskiej. Ale kiedy ostatnio, w trakcie przedświątecznego odkurzania książek, trafiłam na Jej tomik „Wielkie małe głody” to nabrałam ochoty, żeby dorzucić jedną uwagę. Już tytuł tego wydanego przez Państwowy Instytut Wydawniczy „Pax” (1968) zbiorku zestawiony z tytułem ostatniego „Bliżej milczenia” eksponuje opozycję: młodość – starość. Jednak kontrast ten najsilniej ujawniają same wiersze:

lekko zatrzymuje się włos
w połowie wiatru
dzień dobry wiosno ulico
i jeszcze chorągiewko deszczu
dzień dobry

pogodzona zupełnie
z miłością konieczną
do popłochu spojrzeń
do obietnic kroków
odświętnie spadam w sam środek
zrównania kwietnia i serca

wtedy zatrzymują się gest
w połowie nabrzmiewania

dzień dobry
niechybna goryczy
w poprzek wiatru
śmiało prostującego włos

jak nagle jestem
pogoda
zardzewiała od wykruszonego we mnie
światła

(Dzień dobry z Wielkie małe głody, 1968)

po co utrwalasz w sobie
szkice z nieodbytych podróży

tam
kontury dziwnych miast
prawdziwych a nieistniejących
ludnych choć niezamieszkałych
tam błędne echa pośpiesznych spotkań
i płochliwych pożegnań

obrzeza niespełnień

z bezsennej perspektywy
naszczekują porzucone chwile
zmięte wzruszenia spadają na bruk
jak bilety donikąd
[…]
(sowa śnieżna z Tyle ile cię jest, 2005)

Że też wiersze zdradzają nasz wiek bardziej niż szyja czy dłonie…. W cudzej twórczości widzę to dokładniej niż we własnej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: