KOLEJNA ODMIANA

8 Mar

Kto mnie czyta, ten wie, z jaką pasją śledzę style spotkań autorskich. O kilku charakterystycznych już pisałam. Tymczasem zetknęłam się z zupełnie nowym i czuję potrzebę zarejestrowania również tego przykładu. Jego kształt wyłaniał się przede mną na raty. Zetknąwszy się z nim pierwszy raz przypuszczałam, że mam do czynienia z jakimś przypadkiem osobniczym. Dopiero kiedy parę miesięcy później poddana zostałam temu samemu oddziaływaniu, dostrzegłam wyłaniającą się wspólnotę.

Bohaterkami obydwu spotkań były debiutantki w wieku 30-, 30+, proponujące powieści tzw. literatury kobiecej.Ponadto obydwie były związane z emigracją. Wprawdzie jedna obecnie już mieszka w Polsce, ale – jak sama przyznaje -wychowanie poza krajem jest ważnym czynnikiem konstytuującym jej tożsamość. Przede wszystkim jednak upodabniało je podejście do publiczności..

Chęć wywarcia wrażenie na odbiorcy jest poza wszelką dyskusją, choć różne bywają pomysły na osiągnięcie tego celu. I ostentacyjna gburowatość, i bezczelność odpowiedzi, i kontrowersyjny charakter poglądów, i przesadny luz dzięki kilku głębszym. I tak dalej, i tak dalej. Można też stawiać na wyśrubowany intelektualizm i erudycję w omawianiu własnego dzieła, ale tym razem nic z tego „się nie zadziało”. Te panie nie miały żadnego z tych zamiarów. Dokładały wysiłku, żeby przybyli tu ludzie nie skupiali się na literaturze, a raczej zapamiętali te niezwykle kolorowe książki jako produkty wydawnicze, a ich autorki jako sprawne komiwojażererki.

Były więc zagadki na przygotowanych zawczasu fiszkach i nagrody rzeczowe w postaci własnego płodu literackiego. Była też strategia bazująca na losowym wyborze. Uczestnik spotkania podaje numer strony, a autorka mówi, o czym na niej jest, lub czyta z niej po jednym zdaniu. Ten mechaniczny zestaw nie zaowocował jednak dadaistycznym szykiem, tylko poczuciem, że pisarka gardzi takimi pojęciami, jak stylistyczne właściwości prozy z jej indywidualnym rytmem, a dowierza tylko opowieściom „ com przeżyła, tom i opisała”.

Nie wynika stąd jednak, że jestem zgorszona. Zobaczyłam, że można i tak. Moja kolekcja typów znów odrobinę urosła.

Reklamy

komentarze 3 to “KOLEJNA ODMIANA”

  1. Grzegorz Filip Marzec 8, 2016 @ 6:14 pm #

    Jednym słowem cyrk?

  2. Alina Lewicka-Strzok Maj 12, 2016 @ 9:02 am #

    Cyrk? Nie, proszę pana. Spotkanie autorskie.
    Poczułam się wywołana do odpowiedzi, bo przygotowując spotkanie autorskie Magdy zajrzałam do jej bloga.

    Spotkanie z Kasią Pisarską odbyło się na prośbę czytelniczek związanych z ruchem obrońców zwierząt i było podyktowane tyleż chęcią poznania jej w nowej roli – autorki powieści kobiecej – co nadzieją na rozmowę o akcjach Kasi prowadzonych dla zwierząt (i ludzi). Znając ją jako osobę żywiołową i spontaniczną uznałam, że najlepiej będzie przebieg spotkania pozostawić jej decyzjom. Z 30 osób, które DOBROWOLNIE przyszły do biblioteki, większość wyszła (po 2 godzinach) z uśmiechem.

    Kasia Pisarska ma świadomość, że to, co pisze, nie ma nic wspólnego z literaturą wysoką. Nawet to, co na wstępie powiedziałam, uznała za „wysoką poprzeczkę”. Cyt.:
    „Czym jest „powieść kobieca” jeśli nie baśnią? Ucieczką z codzienności w krainę marzeń, krzepiąca opowieścią o miłości, przyjaźni i szczęściu?
    „Baśnie dają do zrozumienia, że pomyślne, pełne satysfakcji życie dostępne jest każdemu, mimo życiowych przeciwności – lecz jedynie wówczas, gdy nie ucieka się przed pełnymi niebezpieczeństw życiowymi zmaganiami ” Bruno Bettelheim, autor znakomitego dzieła „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniu i wartościach baśni” zalicza do baśni utwory w których nie może obyć się bez niezwykłych wydarzeń, trudnej sytuacji życiowej i wybawienia. Baśń przynosi pociechę, ważne jest jej szczęśliwe zakończenie. ”Skoro dorośli mają czytać baśnie jako naturalną gałąź literatury, to jakie wartości ma im do zaoferowania ten gatunek, jaki jest z niego pożytek? Baśnie oferują fantazję, uzdrowienie, ucieczkę i pociechę, a więc wszystko to, co jest bardziej potrzebne dorosłym niż dzieciom. Najważniejsze dla autentycznej baśni – w odróżnieniu do użycia tej formy dla bardziej przyziemnych celów – jest, aby przedstawić ją jako prawdziwą.” – powiada J.R.R. Tolkien
    Potrzeba baśni jest więc potrzebą głęboko psychologiczną, coraz bardziej wyraźną w świecie często ograbiającym nas z radości życia.
    Baśń jest nie tylko drogą ucieczki, ale daje wzory moralnego porządku.
    W baśni wszystko ma sens. Wiara w dobro, przyjaźń i braterstwo, dzielenie się, zaufanie do ludzi, pomoc potrzebującym. Zło jest karane, dobro przynosi radość, szczęście, bezpieczeństwo.
    W swojej książce „Wiedziałam, że tak będzie” Kasia Pisarska przywołała postacie i funkcje typowe dla baśni – bohaterka ma pomocnicę w osobie przyjaciółki, przydarza im się utrata rodziny, opuszczenie domu, podróż w świat po skarb, perypetie z jego zdobyciem, pojawiają się pomocni ludzie i zwierzęta, a na koniec jest szczęście i wesele, a nawet dwa, po czym bohaterki „żyją długo i szczęśliwie”? Być może 😉
    Jest też krzepiące przekonanie, że każdemu może się zdarzyć odnalezienie skarbu, ale by z niego skorzystać, trzeba się nim podzielić.”

    A co do wypowiedzi Kasi: były takie, które wzbudziły mój sprzeciw, zarówno ich treść jak i to, że zostały wypowiedziane nieco zbyt arbitralnie. Tyle że bardziej kategoryczny sprzeciw wzbudziły we mnie niegdyś wypowiedzi Miłoszewskiego, a zwłaszcza Hugo-Badera, wypowiadane z pozycji autorytetu. Cóż, nie każdy ma klasę Mikołajewskiego…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: