SPŁACAM DŁUG

15 List

Tę książkę dostałam już parę miesięcy temu. Przyjmując ją, przeczytałam miłą dedykację, konwencjonalnie podziękowałam i na tym koniec z mojej strony. A przecież od tamtej pory wielokrotnie widywałam jej ofiarodawczynię. Obydwie bowiem należymy do entuzjastek sztuki, więc nasze drogi przecinają się często w teatrach, kinach, galeriach i miejscach spotkań autorskich. Ilekroć się to zdarzyło, czułam, że moje milczenie jest wyrazem lekceważącego stosunku do tego prezentu. W rzeczywistości jednak wynikał on z braku czasu, a także jest dowodem nieumiejętności miłego fałszu, kiedy się wykrzykuje – Wspaniała ! – bez przeczytania choćby strony

A przecież ta książka ma dla Pani Małgorzaty Wielgosz szczególne znaczenie. To ona jest sprawczynią projektu „Haiku o Lublinie. Lublin w wierszach i fotografii”(Lublin 2015) zrealizowanego w ramach stypendium Prezydenta Miasta Lublin na rzecz upowszechniania kultury. Ona zebrała materiał, zredagowała całość i napisała przedmowę, a także jest autorką zamieszczonych tam 30 małych form. .

We wstępie do książki Redaktorka zadaje pytanie, dlaczego kultura polska przyswoiła sobie coś z tak odległej tradycji? I zaraz odpowiada w formie przypuszczenia: „Może ze względu na minimalizm, dyscyplinę formalną, treść, oddanie doznawanych epifanii?” W następnym zaś zdaniu asekuruje się nieco stwierdzeniem: „Każdy z autorów i odbiorców musi sam odpowiedzieć sobie na to pytanie.”

To bardzo słuszny postulat, żeby te wiersze czytać z nastawieniem na „odbicie w duszy”, a nie analizę formalnej przynależności, bo z pojęciem „haiku” jest tak, jak z terminem „gender”. Obydwa chyba każdy słyszał, bo weszły do codziennego języka, ale już z wyjaśnieniem ich istoty są powszechne trudności. Kiedy zaczniemy mówić o tych drobnych utworach poetyckich, zaraz się gubimy w gąszczu pojęć: haiku, hokku i haikai… . Mam te same kłopoty i jestem szczęśliwa, że Małgorzata Rygielska na łamach „Twórczości” wyłożyła kiedyś, iż ja piszę miniatury. Odtąd na wieczorach autorskich nie muszę się tłumaczyć z nieudanych prób osiągania japońskiej precyzji, To mi przyniosło prawdziwą ulgę.

Wróćmy jednak do pozycji „Haiku o Lublinie. Lublin w wierszach i fotografii”, która podczas czytania dostarcza wielu wzruszeń. Jednak dla oddania prawdy o tym zbiorze, trzeba powiedzieć, że znajdziemy w nim też propozycje chyba nazbyt oczywiście zestawionych słów, za szybko pretendujących do miana poezji. (Każdy z czytelników musi sam sobie odpowiedzieć, które to).

Jeszcze znaczniejszą część publikacji stanowią zdjęcia przedstawiające lubelską architekturę i przyrodę . Część z nich była wcześniej prezentowana na wystawie w Galerii Pomost (Dzielnicowy Dom Kultury SM „Czechów”. I tutaj – w wielości ujęć – odnajdujemy ważne przesłanie wschodniej filozofii – kontemplację świata.

Pani Małgosiu, przepraszam za zwłokę. A czytających namawiam do sięgnięcia po ładnie wydaną (Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej „Gaudium”) książkę, która ma aż czterdziestu czterech autorów.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “SPŁACAM DŁUG”

  1. Małgorzata Wielgosz Grudzień 7, 2016 @ 10:12 pm #

    Pani Magdo, bardzo dziękuję za recenzję. Stanę tylko w obronie niektórych „propozycji chyba nazbyt oczywiście zestawionych słów, za szybko pretendujących do miana poezji”, być może wynika to z tego, że haiku to gatunek specyficzny, o którym nie tylko ze względu na rozmiar metryczny mówi się, że „nie jest wierszem, nie jest literaturą, jest to skinięcie, półotwarcie drzwi, wytarcie lustra do czysta”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: