JAK MNIE SIENKIEWICZ ROZPALIŁ

6 Gru

Ten, który zamarzył, aby swoim pisarstwem koić zbolałe serca rodaków, dzisiaj – już bezwolnie – bywa brany za twórcę probierza jakości naszego patriotyzmu. Ta sytuacja jakoś mnie uczula na Sienkiewicza, gdyż nie godzę się, by tak ważną sprawę opierać na kryterium gustu artystycznego.

Rzutowało to na mój nastrój, kiedy – zaproszona przez Czesię Borowik – wybierałam się do Woli Okrzejskiej – miejsca, gdzie urodził się pisarz. Reporterka chciała, abym wystąpiła w jej audycji, chociaż nie ukrywałam przed nią, że najczulszy ślad, jaki ten autor pozostawił w mojej pamięci to „W pustyni i w puszczy”, a nie patriotyczne filary. A chociaż jestem polonistką i o każdym utworze Sienkiewicza potrafiłabym coś powiedzieć, to nie będę wyskakiwała z filologiczną sieczką. Nie muszę się uwiarygodniać za pomocą kłamliwych deklaracji, tym bardziej prestiż noblisty nie wymaga moich zafałszowanych uczuć.

Na miejscu wzięłam udział – a było wietrznie i deszczowo – we wszystkich punktach obchodów pięćdziesięciolecia muzeum . Było więc składanie kwiatów na grobie matki pisarza i Kopcu Sienkiewicza, msza z inscenizacją pogrzebu Wołodyjowskiego, znów pod gołym niebem popis grup rekonstrukcyjnych, wreszcie – tym razem już w budynku -wykład dyrektora placówki oraz wspomnienia jego matki, współzałożycielki tej instytucji i gorący poczęstunek. Z jednej strony wilgotny chłód przeszywał mnie przez wiele godzin, z drugiej szczere zaangażowanie ludzi w pracę na rzecz tego miejsca krzesało ciepłe iskierki. Robiło się trochę cieplej.

Przy deserze i wspólnym śpiewie czułam się całkiem dobrze rozgrzana. Wokół śmigały szable w inscenizowanych pojedynkach, co i mnie jakoś krzepiło. Czułam się wdzięczna bohaterowi miejsca, że mnie rękami swoich miłośników tak ugościł. Czułam się uspokojona, że wystarczą te moje naiwne wyznania o tym, co przeżywałam jako pięciolatka po cowieczornym wysłuchaniu fragmentu powieści przygodowej dla młodzieży .

Tymczasem temperatura rosła, choć już wróciłam z uroczystości. W prawdziwych płomieniach stanęłam dwa dni potem. Gorączka wprost zwaliła mnie z nóg i dopiero dzisiaj wchodzę na drogę rekonwalescencji. Odtąd jednak – z ręką na sercu – mogę powtarzać, że Sienkiewicz potrafi mnie rozgrzać do czerwoności.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: