ZAWIADOMIENIE

15 Mar

Każde spojrzenie w tamtą stronę budzi mój gniew. No, może „gniew” to zbyt uroczyste słowo .Po prostu szlag mnie trafia, ilekroć zobaczę „to coś”, co narusza moje poczucie smaku, a więc skazuje mnie na cierpienie.

Tylko że nie ma instytucji stojącej na straży doznań estetycznych.  Są jedynie architekci, planiści, urbaniści w różnych rangach i przypisani poszczególnym terytoriom. Oni pracują nad wizualną jakością miasta, jak reżyser nad spektaklem, a pisarz swoim utworem. Lecz jeśli ich dzieło narusza swoim kształtem, np. uczucia religijne, to oburzeni odbiorcy mogą to zgłosić do sądu i domagać się zniknięcia danego artefaktu z pola widzenia (i to nie tylko ich, bo to można rozwiązać unikaniem galerii lub teatru, ale w ogóle jako takiego).

A czego ja się mogę domagać? Co zrobić ze swoim oburzeniem? Nazwać ponurym żartem to kolorowe cudo, szpecące spory kwartał panoramy wokół Zamku. A nawet gdybym chciała docenić  przesłanie, jakie do walczących z rakiem ma płynąć z żółci i oranżu  dominujących nad przytłaczającymi  brązami, nie mogę się zdobyć na przychylniejszą ocenę. To i tak godzi w moje poczucie piękna. Niestety, na to naruszenie nie ma paragrafu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: