ZANIM

20 Mar

Z przymiotnikami należy postępować ostrożnie. W literaturze zwykle obniżają jakość obficie przyprawionych nimi dzieł. Ci, którzy ich nadużywają w mowie potocznej zdają się albo pochlebcami o podejrzanych intencjach, albo sprawiają wrażenie ludzi przesadnie krytycznych.

Ostatnio moją uwagę przykuł szczególnie jeden z zasobu kłopotliwej części mowy. I chociaż ma naturę solisty, razi swoją siłą mocniej niż całe szeregi innych. Widuję go na afiszach i drukach zaproszeń. Tam rangę anonsowanego artysty ustala przymiotnik „znana/znany”. Jakież to musiało być miłe dla bohatera imprezy. Jak przedwstępnie satysfakcjonujące uczestników zdarzenia.

Pewnie nic w tym złego. Kiedy się jednak człowiek wmyśli w sens słowa, pierwszy entuzjazm mija. Odsłania się bowiem paradoks wpisany w sytuację jego użycia . Bo przecież „znany” z góry zakłada wiedzę o osiągnięciach przedstawianego człowieka, więc imię i nazwisko powinno wystarczyć.

Ale przecież są „znani’ i „znańsi”. Dla oddania tej prawdy istnieje możliwość stopniowania, której nie daje gramatyka, lecz zabieg dostawiania kolejnych kwantyfikatorów. To one zakreślającą terytoria popularności, np. do regionu, miasta, grupy zawodowej. W małej gminie jest się artystyczną personą po jednej książce czy wystawie, ktoś mieszkający w dużym mieście, nawet ze sporym dorobkiem, nie ma szansy zaistnienia w świadomości znakomitej części swoich krajan.

Trudności mnożą się jak króliki, więc co robić? Zapomnieć o tym przymiotniku. Zalecam, póki mnie jeszcze tak nie zapowiadają.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: