Krzywa emocjonalna

Dwie gimnazjalistki pobiły czternastolatkę. Rzecz działa się przed szkołą na oczach wielu ludzi (również dorosłych), z których nikt nie przyszedł jej z pomocą. Młodzi w dodatku instruowali, jak udoskonalić atak. I chociaż przeraża mnie to,  nie będę utyskiwać na brutalizację życia i ogólną znieczulicę, lecz zachowam się podobnie do tych, którzy przyglądali się zdarzeniu, rzucając uwagi.

Kiedy redaktor radiowy przeczytał zdanie: „Dziewczyna doznała obrażeń, które nie zagrażają jej życiu” poczułam  pewną konsternację. Pewnie w skutek nagłej zmiany oddziaływania tej informacji, bo słowa wielkiego larum zostały nagle osłabione tym jakby sprostowaniem. Podskórnie budowana w tej informacji amplituda napięcia, która najpierw szybko poszła w górę, spadła zbyt gwałtownie. Dopowiedzenie zdawało się zaprzeczać początkowej grozie wiadomości.

Wiem, że media mają przedstawiać zobiektywizowany obraz rzeczywistości. Toteż język policyjnego protokołu lub wywiadu lekarskiego wydaje się być tu najstosowniejszy, ponieważ buduje przejrzyste opozycje. Obrażenia są: zagrażające lub niezagrażające życiu, bez żadnego cieniowania i emocjonalnej obróbki.

A gdyby tak padło małe, choć niepasujące do postulatu bezstronności,wykrzyknienie: „na szczęście”. Albo słówko „jednak”. Czy to nie przywróciłoby temu komunikatowi ludzkiego wymiaru.

Reklamy
%d blogerów lubi to: