PRZERWANY LOT

18 Kwi

Ach, odrywać się od ziemi, przezwyciężając prawo grawitacji, i lekko szybować w niebieskich przestworzach – to ogólne pragnienie człowieka, tylko częściowo spełniane rozwojem transportu powietrznego. Przecież to własnowolność, inaczej: niezależność od kogokolwiek i czegokolwiek, jest sednem wspólnego nam marzenia.

Kiedy jednak treść snu o locie potraktujemy metaforycznie, to zaraz podmiot owych tęsknot zawęzi się do ludzi sukcesu. A wśród pragnących się wybić niechybnie znajdziemy artystów. Jeżeli jeszcze ich rejestr ograniczymy do ludzi pióra, to zleksykalizowana przenośnia odzyska swoją świeżość. Bo co piszącego lepiej unosi w górę niż skrzydełka własnej książki. Ten zagięty pasek obwoluty znakomicie służy wyliczaniu osiągnięć, jakie są udziałem autora.Jeżeli  jeszcze fakty uzupełnić stosownymi przymiotnikami….

Co ja tam jednak będę uogólniać, lepiej się posłużę własnymi doświadczeniami. Kiedy ostatnio składałam w wydawnictwie wybór swoich recenzji teatralnych (Tak. Widziałam to – Tak to widziałam, Test 2016), stanęłam wobec pytania, czym zapełnić skrzydełko. Oczywiście zdjęcie (jeszcze raz dziękuję za nie Panu Andrzejowi Rożkowi) i nie mogłam się zdecydować, co więcej. Książka bowiem zaczyna się kilkoma słowami „od autorki”, a wewnątrz są adresy bibliograficzne wszystkich tekstów, więc po co powtarzać, kiedy debiutowałam i gdzie ukazywały się moje teksty przez te trzydzieści lat recenzenckiej aktywności. Toteż zdecydowałam się umieścić tylko tytuły swoich książek –  tomików poetyckich oraz powieści i zbioru miniatur prozatorskich.  A i tak miałam poczucie, że stroję to skrzydełko w cudze piórka, bo między właściwe dla piszącego o przedstawieniach, wtykam kilka bardziej połyskliwych z upierzenia artysty.

I męczyłby mnie ten problem, gdybym się nie wczytała w noty z antologii  Lublin miasto poetów, gdzie Magdalena Jankowska, czyli ja – autorka wierszy, charakteryzowana jestem niemal wyłącznie jako publicystka teatralna.

W tej sytuacji rozważam następny krok. Zacznę malować (przecież skończyłam szkołę plastyczną) i może dopiero w katalogu prac uda mi się zamieścić informację; „swoje wiersze publikowała m. in. w: Akcencie, Czasie Kultury, Frazie, Kamenie, Kresach, Latarni Morskiej, Nowym Medyku, Odrze, Okolicach, Opcjach, Radarze, Res Publice, Toposie, Tyglu Kultury, Pisarze.pl, Pograniczach, Pracowni, Zwierciadle. I dopiero przy następnej wystawie uzupełnię listę o kilka pism regionalnych.

 

 

http://pbl.ibl.poznan.pl/dostep/index.php?s=d_biezacy&f=zapisy&p_tworcaid=13516

NA STRONIE

28 Mar

Który

Który mi się objawiłeś

w momencie tęsknoty za więzią

z innymi

 

Który swoim zainteresowaniem

miałeś otaczać

pojedynczego człowieka

 

Który miałeś brać

pod swoją obronę

zagrożone wartości

 

Który wydałeś mnie na pokuszenie

„lansu” i załatwiania własnych interesów

czemu się ostatecznie oparłam

 

Który tkwisz skromnie

pomiędzy pysznymi

w formie i treści

 

Który nie miałeś

prawie żadnych polubień

ani świetlistych promieni emoticonu

 

Modłę się tak do swojego bloga (odmienianego niczym bóg/Bóg).

Jednak przerywam swoją litanię, bo jak się okazało jest zupełnie fałszywa. Moje wpisy mają potężną moc. Mogą obalać i rozwalać. Aż sama nie mogę w to uwierzyć, będę zatem czekała dalszych potwierdzeń.

PS

Nigdy nie miałam na celu dokuczać nikomu korzystającemu z pomocy materialnej. Jeżeli kpiłam na  marginesie tych świadczeń, to wyłącznie z formy językowej, którą się  informuje o zaistniałym fakcie (został laureatem stypendium socjalnego) oraz przypisywaniu fałszywych zasług w trakcie ubiegania się o nie ( wielokrotny wolontariusz…itd.)

SKUTKI UBOCZNE

21 Mar

Po ostatnim Noblu każdy, kto śpiewa własne teksty może się poczuć Bobem Dylanem. Serdecznie gratuluję.

W tych okolicznościach kultury  nowa szansa staje także przed ludźmi ( tu gremia i indywidualności)  nominującymi do zaszczytów. Aż zazdroszczę tej frajdy.

Po ostatnim Noblu każdy śpiewający swoje własne teksty może się poczuć Bobem Dylanem. Serdecznie gratuluję.

W tych okolicznościach kultury nowa szansa staje także przed ludźmi ( tu: gremia i indywidualności), którzy nominują do literackich zaszczytów. Aż zazdroszczę im tej frajdy.

Tym, co tylko piszą, nieraz się przyjdzie zmierzyć z ukłuciem zawiści. Cóż, takie są skutki uboczne działania na niwie artystycznej. Więc czasem tylko sobie tylko pod nosem zaśpiewam :

A gdyby moje myśli ujawnili,
Na gilotynie by mą głowę ułożyli,
Lecz wszystko gra – to życie i życie tylko
.

                                                Bob Dylan

  • And if my thought-dreams could be seen,
    They’d probably put my head in a guillotine,
    But it’s alright, Ma, it’s life, and life only.
    (ang.)
  • Źródło: It’s Alright Ma (I’m Only Bleeding)

ZAWIADOMIENIE

15 Mar

Każde spojrzenie w tamtą stronę budzi mój gniew. No, może „gniew” to zbyt uroczyste słowo .Po prostu szlag mnie trafia, ilekroć zobaczę „to coś”, co narusza moje poczucie smaku, a więc skazuje mnie na cierpienie.

Tylko że nie ma instytucji stojącej na straży doznań estetycznych.  Są jedynie architekci, planiści, urbaniści w różnych rangach i przypisani poszczególnym terytoriom. Oni pracują nad wizualną jakością miasta, jak reżyser nad spektaklem, a pisarz swoim utworem. Lecz jeśli ich dzieło narusza swoim kształtem, np. uczucia religijne, to oburzeni odbiorcy mogą to zgłosić do sądu i domagać się zniknięcia danego artefaktu z pola widzenia (i to nie tylko ich, bo to można rozwiązać unikaniem galerii lub teatru, ale w ogóle jako takiego).

A czego ja się mogę domagać? Co zrobić ze swoim oburzeniem? Nazwać ponurym żartem to kolorowe cudo, szpecące spory kwartał panoramy wokół Zamku. A nawet gdybym chciała docenić  przesłanie, jakie do walczących z rakiem ma płynąć z żółci i oranżu  dominujących nad przytłaczającymi  brązami, nie mogę się zdobyć na przychylniejszą ocenę. To i tak godzi w moje poczucie piękna. Niestety, na to naruszenie nie ma paragrafu.

JUŻ JEST

8 Mar

Tak. Widziałam to/Tak to widziałam (wybór recenzji teatralnych)

ENTUZJASTA KULTURY NA BADANIU KRWI

28 Lu

Takiemu wystarczy (nieuzasadnione, miejmy nadzieję) podejrzenie o ciężką dolegliwość, żeby przy badaniu ciała zaraz odkrył coś dla ducha. Pójdzie taki do laboratorium na pobranie krwi i zamiast mdleć ze strachu przed ukłuciem, spokojnym okiem rozgląda się po poczekalni.

Entuzjasta kultury to ja.

Obejrzałam sobie ludzi w kolejce przede mną, ale co tam tego było – dwie osoby. Rzuciłam okiem na stertę ulotek, które widziałam już w innej poczekalni. Wreszcie mój wzrok trafił na prostokąt z portretem mężczyzny, w którym nie rozpoznawałam ani aktora z jakiegoś serialu, ani sportowca, ani celebryty. Sympatyczny pan w kapelusiku ( bo powiedzieć w kapeluszu, byłoby przesadą).

Sięgnęłam po „Lajf” i mogę powiedzieć, że to nowe (przynajmniej dla mnie) lubelskie pismo wydało mi się bardzo interesujące. Zapowiadając wiele wydarzeń artystycznych i omawiając minione, łączy zalety ZOOM-a z charakterem magazynu społecznego z szeroko zakrojonym adresatem. Artykuły –jak się można domyślać – „sponsorowane” występują w towarzystwie pięknych zdjęć, co subtelnie tuszuje ich merkantylny cel. Całość w eleganckiej formie od najlepszej strony pokazuje region i jego ludzi.

Ludzie, badajcie sobie krew w CENTRUM MEDYCZNYM LuxMed

DLA UCZCZENIA MIĘDZYNARODOWEGO DNIA JĘZYKA OJCZYSTEGO

21 Lu

powstrzymam się od zamieszczenia tekstu

%d blogerów lubi to: