Archiwum | Październik, 2017

A co, jeśli…? (II)

12 Paźdź

Na przykład, Widzu, próbują cię, przekonać, że performans to absolutna nowość, to odsyłam cię do  spektakli teatrów studenckich z lat siedemdziesiątych, kiedy artyści sceny studenckiej angażowali publiczność z najwyższym upodobaniem. Warto też zajrzeć do programu galerii plastycznych jakieś dziesięć lat później. To już kolejny raz ta forma działania zafascynowała teatry.

Ponadto, Drogi Oglądający, nie dawaj wiary w to, że każda propozycja odbiegająca od Twoich doświadczeń odbiorczych, mieści się w grupie teatru performatywnego. Wielu z nich można by przykleić starą dobrą etykietę „happeningu”, jaką określano przedstawienia warszawskiej Akademii Ruchu – grupy założonej w 1973 roku. Ten operujący prostą narracją wizualną zespół odnosił się w swoich wypowiedziach do najbardziej aktualnych problemów społecznych. Szczególnym przedłużeniem działania grupy jest Janusz Bałdyga, absolwent ASP, który wciąż propaguje te idee w przestrzeni wystawienniczej

Jednak formalne rozróżnienia są niczym wobec siły oddziaływania konkretnej propozycji, którą czujemy lub nie – bez względu na nurt, jaki reprezentuje.

Reklamy

A co, jeśli…?

9 Paźdź

A co, jeśli… – tak brzmi hasło, pod którym przebiegają 22. Konfrontacje Teatralne w Lublinie (październik 2017). Marta Keil i Grzegorz Reske od kilku lat sprawujący funkcję kuratorów festiwalu, na swój sposób wyłożyli jego sens. Tymczasem ja chcę dorzucić parę rozwinięć tytułowego pytania, identyfikując się przy tym z różnymi typami odbiorców. Zaś posuwając się  o krok dalej, poszukam zaleceń, które będą służyły rozjaśnieniu powstałych wątpliwości.

I

A co jeśli się okaże, że bilet, który kupowaliśmy w swoim mniemaniu na przedstawienie, skazał nas na wykład, udział w debacie lub zobowiązał do wypełnienia ankiety?

Weź wszystko za dobrą monetę. Przyłóż się do stawianych oczekiwań, bo jak słusznie zauważyłeś role między sceną i widownią znacząco się odwróciły. Używaj swojego głosu: mów, krzycz, milknij na komendę. A przede wszystkim myśl. To się stanie twoim największym zyskiem. Wyjdziesz z poczuciem, że jesteś odkrywcą bardzo ważnych prawd i zasad. W tym możesz znaleźć źródło wzruszeń. Czy to nie dość, żeby zaakceptować teatr, który wprawdzie nie daje wypolerowanej formy scenicznej, ale jest tak skuteczny w intelektualnej prowokacji.

II

Na przykład, Widzu, próbują cię, przekonać, że performans to absolutna nowość, to odsyłam cię do  spektakli teatrów studenckich z lat siedemdziesiątych, kiedy artyści sceny studenckiej angażowali publiczność z najwyższym upodobaniem. Warto też zajrzeć do programu galerii plastycznych jakieś dziesięć lat później. To już kolejny raz ta forma działania zafascynowała teatry.

Ponadto, Drogi Oglądający, nie dawaj wiary w to, że każda propozycja odbiegająca od Twoich doświadczeń odbiorczych, mieści się w grupie teatru performatywnego. Wielu z nich można by przykleić starą dobrą etykietę „happeningu”, jaką określano przedstawienia warszawskiej Akademii Ruchu – grupy założonej w 1973 roku. Ten operujący prostą narracją wizualną zespół odnosił się w swoich wypowiedziach do najbardziej aktualnych problemów społecznych. Szczególnym przedłużeniem działania grupy jest Janusz Bałdyga, absolwent ASP, który wciąż propaguje te idee w przestrzeni wystawienniczej

Jednak formalne rozróżnienia są niczym wobec siły oddziaływania konkretnej propozycji, którą czujemy lub nie – bez względu na nurt, jaki reprezentuje.

III

Może się też zdarzyć, że podczas „Konfrontacji” będziesz się musiał dobrze wsłuchiwać w kwestie ze sceny, chociaż aktorzy wkładają  ogromy wysiłek w ich wypowiedzenie i, co widać, są w swój występ ogromnie zaangażowani.

Nie bądź natychmiast rozczarowany, że zamiast znanych (często tylko z serialowych ról) odtwórców dostajesz  amatorów. I to jeszcze upośledzonych. Zwalcz w sobie utrwalone przeświadczenie, że teatr  jest miejscem powierzchownej przyjemności i satysfakcji bywania „na głośnych nazwiskach”.

W zamian masz wiele postaw, a także mnóstwo powodów do zadowolenia. Jesteś świadkiem terapii poprzez sztukę. Uczestniczysz w walce z wykluczeniem. Na dodatek możesz czerpać doznania artystyczne, bo energia tego, co dzieje się na scenie,  potrafi wywołać niebywały odzew wśród  publiczności.

Uwierzcie doświadczonej.

 

 

 

%d blogerów lubi to: