Archiwum | Lipiec, 2016

SCENY Z ŻYCIA

10 Lip

W 2014 r w Berlinie ukazał się niewielki zbiór wierszy lubelskich poetów. Wszystkie jedynie w oryginalnym języku, co ma znaczenie dla dalszej opowieści. Wydawca tego tomiku mieszka na innym kontynencie, ale przyjechał właśnie do naszego miasta i postanowiliśmy się z nim spotkać.

W umówionym miejscu zjawili się autorzy i kilka osób nie związanych z tym edytorskim przedsięwzięciem. Jedna z tych ostatnich szybko przypuszcza atak na Gościa, aby przetłumaczył jej wiersz.

Trochę mnie to krępuje, wiec mówię, żeby ją zmitygować: Jak już Pan zasiądzie do jego przekładania, to i z naszej antologii po jednym, proszę.

Na co z ust tej, która się dopominała tej przysługi wyłącznie dla siebie, pada pod moim adresem: Ale sprytna!

Samo…

8 Lip

Miałam, miałam i to kilka.

Przy ostatnim nie podziękowałam organizatorce. Przechwytywałam moderację, jakbym nie wierzyła w możliwości prowadzącej, a siebie miała za nie wiem co.

Moje spotkania autorskie wcale nie wypadają lepiej niż te, z których się tu raz i drugi naśmiewałam. Może przy następnej okazji skupię się na powstrzymaniu fatalnego nawyku samoobsługi.

Tymczasem zostaję ze świadomością niedostatku manier, ale i nadzieją, że mimo wszystko można mnie lubić.

Tak, trzy razy: samo-chwalba, samo-krytyka i samo-akceptacja.

%d blogerów lubi to: