Archiwum | Luty, 2016

MAŁA ZAGŁADA

23 Lu

Czy już zauważyliście, jak chmary skrzydlatych bytów padają w formie trupków? Leżą zaschłe, pozbawione urody, niezdolne do lotu. Już nie będą mogły oddać specyficznego szyku swoich skupisk. Bo słowa, podobnie jak żywe organizmy, rodzą się i łączą ze sobą w związki. Jedne są trwałe, inne się szybko rozpadają. Najlepiej dobranym rosną skrzydła, dające im szansę długiego fruwania w przestworzach języka, dopóki nic im ostatecznie nie zagrozi.

Wszystko, co skazane na wyginięcie, znajduje swoich obrońców, którzy inwentaryzują zachowany stan, budzą społeczną świadomość istniejącego zagrożenia, w końcu szukają sprzymierzeńców w dziele ochrony. Dla języka można zrobić to samo.

Było kiedyś powiedzenie, którym określało się ludzi przesadnie eksponujących swoje dobre manier, a brzmiało: „bułkę przez bibułkę.” Przy czym konieczna tu była hiperpoprawna artykulacja rymujących się w wygłosie dźwięków. Istniał też krótszy sposób. Mówiło się tylko:„ ę- ą” i już było wiadomo, że taka osoba ma ambicję należeć do lepszych sfer, jakkolwiek by je rozumieć.

I już je prawie uśmierciliśmy.Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień.

O przepraszam, Pani Redaktor Podolska z TOK FM, proszę się nawet nie schylać. Pani to prawo nie przysługuje! Pani już dawno zaparła się nosówek. Nic nie pomoże powoływanie się na Piotra Apostoła. On przy trzecim razie gorzko zapłakał, a Pani zawsze taka zadowolona. Pani Ewo, słysząc jak Pani mówi, chce mi się o Niej powiedzieć „ę-om”, a to przecież nie da wzoru dworskiej elegancji, ani nie stworzy przedmiotu naszego snobizmu.

Proszę sobie wziąć do serca tę „jednom małom” uwagę.

Reklamy

PROGNOZA

16 Lu

„- A zapowiadali ładną pogodę”, utyskiwałam przez telefon, zastanawiając się nad propozycją dłuższego spaceru. Ostatecznie zdecydowałam, że przecież nie jestem z cukru. Na co koleżanka zamiast wyrazić radość, ograniczyła się do zdziwienia „- A gdzieś ty to słyszałaś?” I nie czekając, aż sobie przypomnę, przeszła do ustalenia konkretów- gdzie i o której.

W drodze na spotkanie mój mózg skrupulatnie przeglądał nieodległą przeszłość. Gdzie ja to słyszałam? No, gdzie ja to słyszałam, bo że taka właśnie była ta prognoza, nie miałam wątpliwości.

Mam! Wieczorem słuchałam audycji sprzed dziesięciu dni,  przerwanej zapowiedziami  meteorologicznymi z 4 lutego.  Dziś walentynki. Może obejrzeć coś  lub wysłuchać, co pozwoli się tak pomylić. Zawsze to jakaś szansa.

PRZEZ GODZINĘ

9 Lu

Rzeczywistość zrobiła się strasznie dwuznaczna. Trzeba być bardzo czujnym, żeby się nie nabrać.

Radio czy telewizja wszyscy o czymś dyskutują, próbując dociekać jakiejś prawdy. Natężam słuch ciekawie… , a wzrok chwilowo oszczędzam, więc pozostańmy przy medium bez wizji. Redaktor – mężczyzna gości w studio kobietę. Rozmowa toczy się wokół pewnego dzieła. Kolejno przechodzą od zagadnień filozoficznych do problemów warsztatowych. Zataczają coraz szersze kręgi pojęć, a ja słucham tego, jakby mnie sztuka zupełnie nie obchodziła i cała jestem skoncentrowana na układaniu wychwytywanych sygnałów w intrygującą historię obyczajową.

Wygląda, że dałam się „stabloizować” i świat odbieram przez pryzmat „Pudelka”, gdzie rodzimy pył gwiezdny skupia się w niewłaściwe dla swego stanu matrymonialnego zbitki. Tymczasem do tej konfabulacji zainspirowały mnie wyłącznie formy językowe. No, posłuchajcie:

W pierwszym pytaniu dziennikarz zwraca się do zaproszonej „per pani”. Jej odpowiedź też zawiera zwrot „pan”. Po kilku minutach chwila muzyki dla odprężenia. Wracają do wymiany myśli Redaktor jeszcze oficjalny, ale gość już mówi do niego na ty. Znowu przerwa muzyczna. Po niej rozprawiają jeszcze energiczniej, tykając się już wzajemnie. Kolejny raz wdzierają się ostre akordy. I kolejny powrót do intelektualnej dysputy. Znowu mówią sobie „na pan i pani”

Ileż historii da się podstawić pod tę żonglerkę zwrotów. Jakimi wyobrażeniami wypełnić te przerwy na muzyczkę. Co tam się musiało dziać? Jakie zwroty akcji miały miejsce.

Rzeczywistość zrobiła się strasznie dwuznaczna. Trzeba być bardzo czujnym, żeby się nie nabrać. Naturalnie, że bujałam. Nic podobnego nie przyszło mi do głowy. Jeśli się już nad czymś zastanawiałam, to tylko nad nad istnieniem norm. Ich współistnieniem. Nad wypieraniem jednych przez drugie.

%d blogerów lubi to: