Archiwum | Październik, 2014

BEZKRÓLEWIE

28 Paźdź

Była i już jej nie ma. Piszę „nie ma”, bo czyż istnieje, skoro się o niej nie mówi. A przecież to jej dawało władzę. Była i już jej nie ma. Czy zauważyliście, że się zmienił ustrój? Bez jednego wystrzału, bez jednaj kropli krwi skończyła się monarchia. Upadek nastąpił tak dyskretnie, że nie od razu to do mnie dotarło. Bez przewrotu, bez abdykacji, bez dynastycznego przekazania władzy, bo i żadnego potomka nie było.
Już zaczynałam wierzyć, że jest coś trwałego na tym świecie. Tymczasem było i już tego nie ma!
Gdzie jesteś, Doda?!

Reklamy

TELEWIZJA KŁAMIE

21 Paźdź

O jak dobrze, nareszcie ktoś o tym pomyślał. Koniec nerwowego wyczekiwania, czy redakcja, do której się posłało własną książkę zechce ją odnotować chociaż w rubryce nadesłane. Teraz się będzie patrzyło w cennik, bo na pewno taki istnieje, skoro zaistniała firma, a że zaistniała, wiem z materiału nagranego w telewizji śniadaniowej, który potem ukazał się w Internecie.
No więc już się nie będzie – ciągle mówię z perspektywy pisarza – siedziało godzinami nad wyborem formy listu do któregoś z autorytetów literackich, chcąc prosić o ocenę naszego dzieła. Nie będzie się biło z myślami, jak to zakończyć: „Z wyrazami szacunku” czy „ pozdrawiam”. Lepiej z siebie zrobić starca czy wpaść w ton zbytniej poufałości. A może połączyć obie formuły: „Pozdrawiam z wyrazami szacunku”. Głupio. I tu czas leci. Inni zbierają pochwały, nagrody, za którymi idzie dostatek i sława.
Tymczasem teraz zajmie to wszystko parę minut. Rzut oka w cennik, bo przecież musi być jakaś różnica w opłacie za panegiryk od umiarkowanej pochwały i polecenia. O właśnie! Czy taka firma od książkowych recenzji przewiduje w swojej ofercie druzgocącą krytykę, bo przecież spektakularny „łamot” może mieć swoją rynkową wartość. I w strategii rozwoju dobrze prosperującego przedsiębiorstwa zapewne przewiduję się sprzedaż polemiki recenzyjnej, kiedy po całkowitym „zjechaniu” powstaje tekst podważający wcześniejsze oceny i kompetencje serwującego opinię To całkiem możliwy manewr – jedno pióro, ale sygnowane różnymi nazwiskami. Cóż za nieograniczone możliwości promowania książek i autorów.
Chociaż funkcjonowanie takiego interesu może się opierać na jeszcze innych kryteriach i inna obsługa klienta wchodzi w rachubę. Autor na przykład otrzymuje wzornik recenzji, z którego ma sobie wybrać najwłaściwszy dla siebie. W zależności od tego, na jakim „targecie” mu zależy. Chce – dajmy na to – czytać wiersze na dożynkach, to tekst nr 5,6 i 7. Szuka popularności w kruchcie, są od tego propozycje 22 – 29 . Wspiera ruchy wolnościowe na Ukrainie albo w ogóle na całym globie ziemskim, proszę bardzo te i te pozycje. Potrzebuje zaistnieć w programie „Trudne tematy do poruszenia z dzieckiem”. O, ten proszę, jak ulał.
Dobrze, już się hamuję w tym wykpiwaniu, ale nie bohaterki programu, która wyszła z bezrobocia po pięćdziesiątce dzięki skorzystaniu z unijnych dotacji, pozwalających jej założyć własną firmę. (Chapeau bas!. I która, mówiąc o swoim przedsiębiorstwie, wspominała głównie o redagowaniu książek, czyli sprawdzaniu czy rzeczownik użyty przez autora w dopełniaczu nie powinien być aby w bierniku i dopilnowaniu, by zdania wtrącone w całym tekście były wydzielone tymi samymi znakami interpunkcyjnymi, dla przykładu. Jak tymczasem został podpisany ten materiał w Internecie? „Założyła firmę zajmującą się recenzowaniem książek”.
Że telewizja kłamie, nie jest moim odkryciem, ale ja powiem, że przy okazji otworzyła mi oczy na to, jak mało ważny jest dla niej człowiek – i ten, o którym robi audycję i ten przed telewizorem.

MISTRZ PODWÓJNEGO AUTOPORTRETU

14 Paźdź

Właśnie ukazał się, jak zwykle nakładem Biura Literackiego, tomik Bohdana Zadury. Pobieżna lektura ”Kropki nad i” sprawia, że wydaje nam się, iż dokładnie wiemy, do czego ów tytuł ”pije”. Wiersz „Test na starość” zapowiada temat, a poemat „Doktorzy” wtajemnicza w doświadczenia przebytego zawału. Pełno w tym zbiorze takich motywów:

Minister zdrowia pisze do mnie
„Bądź mężczyzną”
[…]
ale i tak pod siedemdziesiątkę
odczuwam to jako drwinę
(Korespondencja)

aniśmy się obejrzeli
a nie ma już niczego co byłoby trudne
wszystko jest ciężkie
(Nie ma lekko)

albo:
[…]
z kalendarza
i presji społecznej wynika
ze powinienem
robić teraz bilans
klęsk
na osłodę
wspominać miłe chwile
(Rozstrojony)

Zatem może nam się też wydawać, że poeta jest zdecydowany, pokazać siebie w jakiejś schyłkowej postaci. Tymczasem przy głębszym obcowaniu z tomikiem znajdziemy świadectwa, że ma całkiem inny zamiar. Eksponując w swoim autoportrecie brak sprawności i wycofywanie z życia, w gruncie rzeczy tylko nas kokietuje, o czym daje znać we właściwej sobie formie. Tylko przymierza stereotyp „pewnego wieku”, byśmy zauważyli, że jednak znacznie spoza jego ram wystaje. Wystarczy przytoczyć fragment wspomnianego poematu:

Elżbieta mi przynosi hiszpańskie truskawki
następnym razem mówię że choć to absurdalne
mam niemal pewność że krew w moim moczu
to właśnie po nich Ktoś inny przynosi
raz lody raz skleroza jak to się nazywa
nie catelanaccio catenaccio to system obronny
we włoskiom caccio więc jest inne słowo
na ten zmrożony owocowy sok
i nie soberano soberano to hiszpańska brandy
aha sorbet. Jej imię nie jest do tego wiersza
doktor Hipokrytes jej zdaniem radzi je przemilczeć
primum non nocere taka jest zasada
jak noli me tangere i defibrylator
nie jest mi potrzebny żadnej kardiowersji
choć tyle tu pułapek ablucja ablacja

I cóż w nim znajdujemy? Po pierwsze – wyolbrzymiony obraz sklerozy, któremu mówiący po chwili zaprzecza dowodami bogactwa leksykalnego i erudycji. Po drugie – zabieg mnożenia obco brzmiących słów, by w ich plątaninie zmieściło się pewne „naddanie”. To ono odsyła uważnego czytelnika do rzeczywistości pozornie pomijane w wierszu i pozwala budować historie, które zaostrzają jego wyobraźnię .

Ileż wnosi takie „primum non nocere” – jedna z naczelnych zasad etycznych w medycynie, której autorstwo przypisywane jest Hipokratesowi. W szpitalu aż prosi się o jej zacytowanie, ale zaraz, zaraz… tutaj jest doktor Hipokrytes, czyli specjalista od nieszczerości i udawania. Czego więc dotyczy owo zalecenie?I kogo bardziej dotyczy- chorego czy odwiedzającej, bo ten „ktoś inny” jest płci żeńskiej. „Jej imię nie jest do tego wiersza/ Doktor Hipokrytes jej zdaniem radzi je przemilczeć”. Czyjego imienia nie należy wymieniać? Dlaczego? – dopytuje się nasza ciekawość. Kto to? Dociekamy, wiedząc już, że ta dyskrecja to ostatecznie wspólna decyzja, choć nie wiadomo, komu jawność może bardziej szkodzić. I tak treść zasady medycznej „po pierwsze nie szkodzić” przenosi się na zupełnie inną płaszczyznę. W związku z tym dwuznaczności nabierają także słowa „noli me tangere” – nie zatrzymuj mnie -którymi zmartwychwstały Chrystus zwrócił się do Marii Magdaleny chwytającej za skraj jego szaty. A prośbę swoją uzasadnił: „Jeszcze nie byłem w domu Ojca mego”. Ewangeliczna opowieść, ledwie zasygnalizowana w poemacie, dzięki zagarniającemu ją słówku „jak”, zyskała miano zasady na podobieństwo Hipokratesowej. I jak poprzednio, pozostała aluzją daleką od pierwotnej wykładni.

Toteż bohater „Kropki nad i”, który dzięki wielu sygnałom autora ma być utożsamiany z samym Zadurą, coraz bardziej intryguje. Widzimy umęczonego chorobą pacjenta, ale równocześnie mężczyznę, który ciągle jest podmiotem zabiegów i doświadcza licznych pokus.

Żebym była dobrze zrozumiana, nie próbuję odsłaniać jakiejś tajemnicy z życia artysty, tropię tylko strategię literacką, dzięki której osiąga wielowymiarowość portretowanej postaci. Temu, co prawdopodobne, w życiu jest całkiem niewinne, autor techniką narracji przydaje frapującej dla odbiorców tajemniczości i pikanterii. Takie konstruowanie poetyckiej wypowiedzi to popisowy numer twórcy z Puław, Warszawy i Lublina, co z dumą podkreślam.

ŚWIAT NIE JEST TAKI ZŁY

7 Paźdź

I to nawet bez koincydencji „niech no tylko zakwitną jabłonie”, którą słowa Osieckiej wprowadziły do piosenki śpiewanej przez Halinę Kunicką. Świat nie jest taki zły donoszę bez deklaratywnej afektacji, a na podstawie faktów. Ale od początku: 27 sierpnia 2014 r Prezes lubelskiego Oddziału SPP drogą e-mailową zwrócił się z apelem do tak wyznaczonych adresatów – „Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy, Przyjaciele”.

Pierwszą jego część stanowiła diagnoza sytuacji: „Kilka osób z naszego środowiska literackiego cierpi autentyczną biedę. Nie stać ich na opłacenie mieszkania, prądu, zakup lekarstw, bywa, że nie mają na chleb.”

Tu przerywam cytowanie, bo tekst zawiera opis działań podejmowanych przez naszego Reprezentanta (piszę „naszego”, gdyż należę do SPP) i może być wewnętrzną tajemnicą.

Teraz następuje właściwe wezwanie: Dziś przychodzi mi apelować do Członków naszego Stowarzyszenia, Sympatyków, Przyjaciół. Przekażcie – Moi Drodzy – po kilkanaście, kilkadziesiąt złotych dla naszych – cierpiących biedę – Kolegów.

I znowu zrobię cięcia, bo treści dotyczą dyscypliny wśród członków Oddziału, a tego nie chcę wywlekać. Niech inni myślą, że jesteśmy grupą przykładnie zorganizowaną.

Apel kończy się grzecznościami i PS z opisem dróg przekazywania pieniędzy.

Nie trzeba było zbyt długo czekać, aby Prezes mógł wysłać list następującej treści:

„Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy, Przyjaciele,
Miło mi poinformować, że mój apel o wsparcie dla Kolegów
będących w dramatycznej sytuacji nie minął bez echa.
Akcję ,,Złotówka dla bliźniego” hojnie wsparli:
Pani prof. Elżbieta Orzechowska,
Ks. prof. Edward Walewander.
Pan prof. Piotr Paweł Gach,
oraz Panowie poeci: Henryk Radej i Jerzy B. Sprawka.
Ofiarodawcom w imieniu Obdarowanych oraz swoim składam serdeczne podziękowania. Bóg zapłać.
Pragnę również poinformować, że w roku 2013 działania naszego Oddziału wsparli finansowo:
Pan prof .Stefan Sawicki i Pan prof. Józef Franciszek Fert.
W Imieniu Zarządu Oddziału i swoim serdecznie dziękuję.
Do włączenia się w naszą akcję zapraszam wszystkich Członków naszego Oddziału oraz sympatyków.”

Naturalnie kończyły go serdeczności. Nic dziwnego, skoro się okazało, że „świat nie jest taki zły”. Chociaż z drugiej strony „dziwny jest ten świat, w którym wciąż… itd.

%d blogerów lubi to: